Nic nowego, czyli jak kreuje się rzeczywistość

13
1825

adi - Copy

“Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy,

prócz tego, że nią nie jest”

Stanisław Jerzy Lec

17 września bieżącego roku opublikowałem pierwszy tekst na swoim blogu. Debiucik. Od samego początku byłem przekonany, że prezentowane tu treści prędzej czy później ściągną na mnie kłopoty. Nic nowego. “Been there, done that”, jak mawiają mieszkańcy kraju, w którym przyszło mi żyć. Zdążyłem się przyzwyczaić. “Prawda w oczy kole”, więc moje tezy, spostrzeżenia i opinie są bardzo niewygodne dla czerwonych kreatorów politycznie poprawnej rzeczywistości. Któregoś razu moja siostra zapytała mnie, czy to co robię nie jest aby niebezpieczne. W pierwszej chwili uśmiechnąłem się delikatnie, a zaraz po tym odpowiedziałem, że moja pisanina mogłaby być niebezpieczna tylko wówczas, gdyby grono Czytelników było znacząco duże. Ergo: ewentualne niebezpieczeństwo związane z publikacjami na tym blogu jest proporcjonalne do liczby jego Czytelników – im więcej wejść na stronę, tym większe ryzyko problemów. Dlatego też “nieznani sprawcy” zrobią wszystko, by utrudnić mi działalność i ograniczyć do minimum ilość odwiedzających mego bloga. Wiadomo – publicysta bez Czytelników jest jak Tusk bez sztabu PR-owców – nikim.

Choć główny powód mojego pisania to pasja, nie zamierzam udawać, iż nie zależy mi na tym ilu ludzi czyta moje teksty. Wierzę, iż mam coś ważnego do zakomunikowania, szczególnie “zjadaczom” medialnej papki, która w fundamentalny sposób wypacza obraz rzeczywistości. Dlatego od paru tygodni, każdorazowo po publikacji kolejnego postu, staram się reklamować moją stronę poprzez umieszczanie linka w różnych miejscach w internecie. Głównie pod bieżącymi wiadomościami na najpopularniejszych portalach. Dzięki temu liczba “hitów” była relatywnie duża – miła niespodzianka. I dzięki temu ilość regularnie wizytujących niniejszą stronę wzrosła. Jestem osobą umiarkowanie przesądną, lecz gdy pisałem swój ostatni tekst (“Historia pewnej znajomości”), przeleciała mi przez głowę myśl, że coś sie wydarzy.  Był to post numer trzynaście! No i mimowolnie wykrakałem: w ubiegły czwartek (5 listopada), po raz kolejny przekonałem się na własnej skórze o medialnej potędze “nieistniejącego” Salonu…

Tego dnia w sposób pozawerbalny zakomunikowano mi, że mam spadać! Moje komentarze, których jedyną treścią był adres internetowy (plus słowo “Zapraszam”), nie doczekały się publikacji! Moderatorzy Wirtualnej Polski, Onetu i Interii, a także Dziennika i Polityki jak jeden mąż, nie dopuścili do pojawienia się najkrótszej z możliwych form promocji bloga – adresu internetowego! Ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy i wykazał się dubeltową czujnością: “obronił” Czytelników przed niebezpiecznymi treściami i “ochronił” mnie przed problemami, płynącymi z walenia prawdą po zaślepionych oczach. Manewr z wklejaniem linka powtórzyłem następnego dnia. I następnego. Z takim samym rezultatem: komentarze, w których reklamowałem swoją stronę nie ukazały się. I jestem całkowicie pewny, że już nigdy nie zostaną opublikowane. Tak oto wygląda w Polsce wolność słowa. W taki sposób dozuje się informacje, dbając by “wypociny człeka chorego z nienawiści” (tak zostałem określony przez niejakiego Janusza, komentatora moich tekstów) nie znalazły odbiorców!  W tym miejscu ktoś może zapytać: co taka osoba jak ja szuka na powyższych portalach? Otóż odpowiedź jest prosta, krótka i logiczna: staram się odczarować wirtualną (nomen omen) rzeczywistość, zaprezentować treści kompletnie różne do tych, które można tam spotkać i pokazać Czytelnikom inne spojrzenie na świat. Poza tym nie tracę czasu na przekonywanie przekonanych, więc portale prawicowe (jak choćby Niezależna.pl) są na drugim miejscu na mojej liście konkwistadora…

Trzeba przypomnieć tym moderatorom-manipulatorom, że już ich guru, niepokalany i święty przeor Zakonu Matki Relatywistycznej, Adam M. nauczał słowami Woltera: “Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”. Nauka poszła w las? Nie, to nigdy nie było credo tego typu ludzi. Te gęby pełne frazesów o wszelakiej wolności nie uznawały (i nie uznają!) jednego: samodzielnego myślenia i wyrażania samodzielnych osądów. Że co? Że przesadzam? Nic podobnego! A wszystkim Jankom Krytykantom, zarzucającym mi kreowanie się na ofiarę i wymyślanie “spiskowych teorii” chcę zadać jedno pytanie: Dlaczego? Dlaczego odmówiono mi prawa publikacji komentarzy zawierających adres internetowy? To samo pytanie zadałem (drogą elektroniczną) wyżej wymienionym redakcjom: “Dlaczego nie publikujecie moich komentarzy?” Przeczytałem uważnie stosowne regulaminy i nie znalazłem paragrafu, który by na to pozwalał. Jednak z drugiej strony znajdują się tam zapisy, które można w dowolny sposób interpretować. Do dnia dzisiejszego nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Nie jestem naiwny: pewnie nigdy żadnej odpowiedzi się nie doczekam! A jak ktoś już łaskawie mi odpowie, to spodziewam się czegoś w stylu “nie wolno nam zamieszczać reklam”, czy coś w ten deseń. A to dobre! W sieci można spotkać setki komentarzy, w których internauci wklejają różnorakie linki, ale widocznie link linkowi nie równy…

A teraz mam złą wiadomość dla tych wszystkich towarzyszy reglamentujących Polakom dostęp do informacji, jak ich ojcowie reglamentowali cukier w latach 80. ubiegłego stulecia: liczba wejść na moją stronę w dniu dzisiejszym jest wręcz olbrzymia! Jest to drugi wynik, licząc od dnia startu tego bloga. Bez wklejania linka na Wirtualnej Polsce, Onecie, Interii czy stronach Dziennika i Polityki! I to w cztery dni od ukazania się ostatniego tekstu! Jedyne miejsce, w którym udało mi się zareklamować, to portal Niezależna. Choć dla porządku muszę przyznać, że i tam moje komentarze, zamieszczone 5 listopada,  zostały skasowane. Mam szczerą nadzieję, iż to zwykła pomyłka bądź echa dawnej wojny, którą prowadziłem z moderatorami tej strony, gdy niesłusznie zostałem oskarżony o antysemityzm i gdy wylano na mnie hektolitry fekaliów. Tak czy inaczej Panie i Panowie moderatorzy ponieśliście klęskę! Chcieliście odciąć mnie od Czytelników i tym samym zrobić ze mnie wariata, który pisze sam dla siebie, a tu dupa! Nic z tego. Pozdrawljaju towariszczi!

Na koniec pragnę zaapelować do moich Czytelników i sympatyków: jeżeli macie światopogląd podobny do mojego i uważacie, iż moja działalność ma choćby najmniejszy sens, to reklamujcie tego bloga ile wlezie!  I spieszcie się, bo niedługo w życie wejdzie tzw. Pakiet Telekomunikacyjny (następny eurokołchozowy gniot), którego przepisy mogą sprawić, że takie blogi jak ten przestaną istnieć!  Wprawdzie doskonale wiedziałem co robię, gdy wybrałem na potrzeby swej pisaniny serwer w Stanach Zjednoczonych, ale niewiadomo co przyniesie przyszłość… Póki co piszę dalej!

13 KOMENTARZE

  1. Serdecznie zapraszam do rejestracji w serwisie http://niepoprawni.pl. Mógłby Pan publikować u nas swoje teksty. Wielu blogerów, którzy mają swoje niezależne blogi wrzucają teksty również do nas. Serdecznie zapraszam 😉 Razem raźniej 😉

    Pozdrawiam
    Gawrion
    niepoprawni.pl

  2. Panie Adrianie,link do Pana bloga znalazlem na Niezaleznej,pisze Pan teksty ktore sa odtrutka na zaklamana rzeczywistosc,wydaje mi sie ze powinien Pan skorzystac z zaproszenia Gawriona,czym wiecej osob bedzie czytac Pana teksty tym lepiej.A pisze Pan prawde i na to ludzie czekaja.pozdrawiam Boniek

  3. Z ostatnim Pana akapitem zgadzam się w 100%. Dlatego teraz jest jeszcze czas, żeby się delektować wolnością jaka istnieje choćby w necie. Proszę korzystać z takich możliwości jakie proponuje Gawrion, tędy droga Pozdrawiam zibi

  4. Właśnie wczoraj zwróciłam się do Niepoprawnych o zgodę ,na zaproszenie użytkowników na Pański blog, sama jestem za “krótka”, żeby proponować polecanki, a tu
    dziś widzę Pana u Niepoprawnych, cieszę się bardzo. Pozdrawiam

  5. a ja tez sie zgadzam z Toba w zupelnosci i nawet lubie czytac co ludzie maja do powiedzenia, a jesli chodzi o wolnosc slowa “wirtualnego” to nie wydaje mi sie zeby az tak szybko zostalo ono zakazane… wolnosc w sieci jeszcze dlugo nam dana, nawet jesli sa tacy ktorzy tego bardzo nie lubia… wiec pisz spokojnie…
    a linka do bloga wkleje tez do swojego 😉

  6. Pan Adrian poruszył temat. Bardzo istotny w naszej rzeczywistości. Pani Izabelo, dokładnie tak jest jak Pani pisze. Będzie jeszcze dłuuugo dana wolność, ale jednak w końcu będzie reglamentowana. Proszę się rozejrzeć, trochę poszperać. MAŁE kroczki….specyficzne dla pewnej nacji;)… proszę zwrócić uwagę na symbolikę zburzenia muru berlińskiego. Symbolika Domina powinna doprowadzić do zburzenia wszystkich z 1000 klocków. Ostatni ostał się jak beton cały, zatrzymał te 999 klocków…. Tak więc, ostatni klocek wpisał się złowrogo w całą tą symbolikę Domina. Przy, którym były oklaski prawie całego Świata. Pozdrawiam.

  7. “Moje komentarze, których jedyną treścią był adres internetowy (plus słowo “Zapraszam”), nie doczekały się publikacji!”
    Bo to jest SPAM… 🙁
    Sam tego bloga znalazłem przez Salon24 [jako miłośnik Łysiaka, wchodzę tam bo stosuję się do zasady ‘trzeba znać swojego wroga’ 😉 ] Natomiast nie cierpię kiedy ktoś wrzuca jako komentarz do artykułu na portalach właśnie takie bzdurne spamo reklamy w stylu: link+zapraszam…
    w każdym bądź razie artykuł o braku demokracji w PL mnie zaciekawił i na razie przez parę tygodni bedę wchodził sprawdzać co Pan pisze. Jak się zrobi nudno to spadam, jak ciekawie, to zostaje.

    • Witam!
      Internet jest dla mnie czymś mało znanym. Tym samym nie za wiele wiem o zasadach (pisanych bądź nie) tutaj panujących. Więc swoje zdanie oparłem o logikę: przez kilka tygodni “bzdurne spamo reklamy” ukazywały się bez trudu, aż jednego dnia przestały! Na kilku portalach jednocześnie. A na pytanie o powód nie dostałem odpowiedzi!
      Piszesz, że nie cierpisz tego typu praktyk (co samo w sobie nie może być argumentem usprawiedliwiającym) , a jednak takie komentarze znajdziesz wszędzie w internecie. Podwójne standardy…
      P.S. Czytałeś nowego Łysiaka?

  8. Niestety to typowy sposób kneblowania ust niewygodnym i nieprawomyślnym. Ani mnie ani Pana to nie dziwi. Wkurza ale nie dziwi niestety. Kiedyś z wrodzonej przekory próbowałem założyć bloga w jaskini lwa. Po kilku dniach zaczęły pojawiać sie “problemy techniczne” i dałem sobie spokój. Panu życzę więcej cierpliwości i uporu.
    Pozdrawiam
    kris

  9. Witam,
    Skorzystaj np. z tiny.pl (albo podobnych stron) Będą musieli dodać tiny.pl do listy adresów do zablokowania. Zanim to zrobią minie trochę czasu.
    I jeszcze jedno, łącz się przez proxy (znajdziesz więcej), np. http://w3cache.net/ – przykład dla onetu, dla komentarzy włącz obsługę javascript http://w3cache.net/w3cache.php?q=aHR0cDovL3d3dy5vbmV0LnBs&hl=3ed Oni mogli zablokować twoje IP a nie treść wpisów.
    Pozdrawiam i powodzenia

    • Dzięki…

      ale powiem szczerze: nie za wiele z tego rozumiem. Jeżeli chodzi o informatykę jestem raczej cieniutki… Zdaje się jednak, że jest blokowana treść wpisów, a nie IP, bo pisałem inne komentarze z tego łącza i te się ukazały! Więc myślę, że treść jest powodem… Tak czy siak – dziękuję za zainteresowanie!

      Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here