Długa fraszka o niezależności dziennikarskiej i kasowaniu Tweetów

0
316

Niezależność dziennikarska, jak zresztą każda niezależność od stadnego beczenia, wiąże się nierozerwalnie z samotnością. W tym stanie ducha nie ma miejsca na towrzyskie buzi-buzi, ergo koleżanki i koledzy dzwonią lub piszą jedynie wtedy, kiedy coś od ciebie chcą. Równie instrumentalnie traktują kontakty z twojej strony. Mnie można „oskarżyć” o wiele zbrodni z pogranicza „faszyzmu”, ale jednego zarzucić mi się po prostu nie da. Mam w zwyczaju „kłaść kawę na ławę”, bez względu na to czy sprawa dotyczy lewaków specjalnej troski, czy też niepokornych wyrobników dobrej zmiany. I tu dochodzimy do sedna, czyli do odpowiedzi na pytanie o co mi tym razem chodzi. Ano chodzi mi o głośny w ostatnich dniach transfer „medialny” z Twittera do portalu TVP Info (cudzysłów użyty bez pomyłki).

Otóż użytkownik portalu społecznościowego Twitter, Radosław vel @bogdan607 dostał pracę w TVP Info. Wbrew temu co piszą intelektualni troglodyci ja nie mam nic przeciwko awansom. Ba, uważam nawet, że skoro dziennikarzem może być ktoś taki jak Olejnik Monika, to tym bardziej ambitny i bystry Radek może skorzystać z danej mu przez los szansy. Kwalifikacje, ich brak, czy też zajmowane stanowisko (w tym wypadku jest to obsługa wózków widłowych) nie ma tu nic do rzeczy. Nawiasem mówiąc właśnie tak rozumiem „dobrą zmianę”: możliwość znalezienia pracy, awansu nie przez „plecy”, ale przez rzeczywiste umiejętności. Tak być powinno. Tyle że w tym wypadku parę rzeczy zgrzyta niemiłosiernie.

Po pierwsze popularny internauta po ogłoszeniu dobrej wiadomości kasuje ponad 200 tysięcy tweetów. W sumie nawet przez myśl mi nie przeszło dociekanie dlaczego tak się stało. Już sam fakt jest conajmniej podejrzany. Dlatego, po drugie, jakakolwiek obrona takiego działania, choćby przez jego bagatelizowanie (co się o dziwo pojawiło) jest kuriozalna. Z kolei, po trzecie, ciągłe przywoływanie praktyk w zakresie obsady różnych stanowisk z czasów poprzednich rządów jest zwyczajnie męczące. Usprawiedliwianie własnej głupoty jeszcze większą głupotą kogoś innego jest domeną przedszkolaków (skojarzenia czysto przypadkowe). No i po czwarte…

Po czwarte, najważniejsze i egoistyczne, to ja mam serdecznie dość pustych frazesów i obietnic rzucanych na wiatr. Nigdy nie ukrywałem, nie ukrywam i ukrywać nie zamierzam, że tzw. „dobrą zmianę” wiązałem z szansą dla siebie. Nie jest też tajeminicą, że z Polski wyjechałem, bo 12 lat temu z takim „wachlarzem poglądów” bardziej mógłbym liczyć na wygraną w totka niż na znalezienie pracy w zawodzie. Marzenia o wykonywaniu fachu dziennikarza zostawiłem na później, a swoją niszę znalazłem w internecie. Być może moje osiągnięcia nie są tak spektakularne jak napisanie i wykasowanie 200 tysięcy Tweetów, ale przynajmniej wygrana z Laskiem w sądzie na stałe wpisała się w sprawę Smoleńska i trudnego dochodzenia do prawdy o tej tragedii. Jeśli odbieracie to jak użalanie się nad sobą, to macie dużo racji. Choć słowo „żal” nie jest na miejscu – wkurwienie pasuje za to jak ulał. No i co z tego? Nic. Popularny internauta ma pracę, a ja dalej mogę wysyłać swoje CV do redakcji, które na mój robotniczo-chłopski rozum powinny być żywo zainteresowane współpracą. No, to ja już. Teraz idę się napić. Na zdrowie, bo w sumie ono jest ważniejsze…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here