Waleria Nowodworska pisze… ZABILI!

9
1140

Tydzień. Tyle czasu minęło od nieszczęśliwego wypadku polskiej delegacji pod przewodnictwem Lecha Kaczynskiego, która leciała do Katynia, by uczcić 70. rocznicę sowieckiego ludobójstwa. Ale to nie był wypadek. To było, powtórzę kolejny raz, zaplanowane, ohydne morderstwo. Druga Zbrodnia Katyńska. Wiem o tym od pierwszych sekund. Byłem pewny w momencie odłożenia słuchawki po rozmowie z Ojcem, który przekazał mi tę wiadomość. Z przyczyn obiektywnych niewielu podziela moją pewność. Dlatego od tygodnia, w sposób bardzo ułomny, staram się przekonać Czytelników do swoich racji. Od tygodnia głowę rozsadza mi jedno pytanie: jak opisać to, co czuję i myślę. Jakich słów użyć, by być dobrze zrozumianym? Totalna niemoc, ból i smutek. Brak umiejętności. Lecz w końcu znalazłem tekst, którego treść pokrywa się z moim punktem widzenia. Te słowa i te emocje, które z niego płyną oddają w pełni stan mego ducha. Jest on swoistym manifestem potwierdzającym moją tezę. Poniższy  felieton ukazał się już w kilku miejscach w internecie. Uznałem jednak, że należy go rozreklamować. Tym bardziej, że w ogólnopolskich mediach a propos przyczyn katastrofy obowiązuje zasada “cicho-sza”: to był wypadek. Każda inna opinia to brednie!

Jego autorką jest Waleria Nowodworska. Należy ona do najbardziej znanych opozycjonistów z czasów ZSRR. W tamtym okresie była często represjonowana. Zamykano ją w osławionych sowieckich “psychuszkach”. Współcześnie ostro krytykuje obecnych włodarzy Kremla. Z tego powodu bardzo często wchodzi w konflikt z “prawem”. Gdybym był mniej ograniczony, to takich właśnie słów użyłbym do zrelacjonowania swoich uczuć i opinii. Są tacy (garstka?), którzy łapią w lot o co mi chodzi.  A ci, którzy nie rozumieją, nie pojmą tego nigdy! – napisałem w zeszłą sobotę. Są też tacy, którzy niczym św. Tomasz muszą dotknąć świeżej polskiej rany. Przeczytajcie uważnie niedowiarkowie. To gorzka prawda, która rozrywa mi serce!

Zwycięstwo czekistów nad gestapowcami – to zaiste wielki dzień dla Związku Sowieckiego i Europy Wschodniej. Świętowaliby może sojusznicy – USA, Wielka Brytania, Francja – dzień zwycięstwa nad Hitlerem oddzielnie, bez nas i nieszczęsnych Krajów Bałtyckich i Układu Warszawskiego. U nich wesele, u nas pogrzeb. Oni zwyciężyli, oni mają prawo.

A Austrii jeszcze się powiodło. Związek Sowiecki i na nią się oblizywał, ale jałtańska zmowa nie wystawiła jej na skonanie, nie stała się zdobyczą wydzieloną moskiewskiemu tyranowi. Tak się karta ułożyła. Grecja i Austria okazały się po drugiej stronie fatalnej linii, Jugosławię puścili na pastwę fal i uratował ją od sowieckiego jarzma Josip Broz Tito. Cała pozostała Południowa,  Wschodnia  Europa, pół Niemiec i kraje bałtyckie – wszystko to pozwolili Stalinowi zabrać ze sobą. “Oddam niedźwiedziowi, leśnemu lichu, Cyganom, dziadowi do worka, jeśli nie będziesz jeść, spać, słuchać się”, – tak mówią matki nieposłusznemu potomstwu. No ale czy Wschodnia Europa i kraje bałtyckie nie słuchały USA, Anglii i Francji? Za co ich oddali niedźwiedziom?

Austrii się powiodło. Prawda, nie puścili jej do NATO, kazali przysiąc że będzie neutralna i o mało co nie zmusili do budowy socjalizmu. A Unia Europejska za zwycięstwo w uczciwych wyborach jednej austriackiej partii (niezbyt dobrze notowanej, ale przecież nie  KPZR, nie KPRF, nie LDPR, nie “Jedinoj Rossiji”) o mało Austrii nie wykluczyła. To znaczy śledzą biedaczkę, choć to nie Niemcy, choć przecież nie prosili o “anschlus”. Ale mówiący po niemiecku  – wydaje się  ciągle są podejrzani według zasad  językowych.

W odróżnieniu od mówiących po sowiecku, myślących po sowiecku i działających po sowiecku. Właściwie pechowi gospodarze całkiem nie radzi są takim gościom, czekistom- wyzwolicielom… W sensie “niech takich gości na cmentarzu szukają”. Jednak na cmentarzu będą szukać nie gości a gospodarzy. Na przykład polskiej elity. Zresztą nawet Putinowi nie starczy bezczelności, by  oświadczyć, że  Armia Sowiecka wyzwoliła Warszawę. I zamówić sobie befsztyk po tatarsku, gęś ze śliwkami i flaki po gospodarsku. Zresztą nasi współprezydenci zjedzą to wszystko na pogrzebie polskiej delegacji, ofiar Katynia -2. I tu już na pewno na Niemców  się nie zwali, Niemców tam w pobliżu zabrakło.

W Warszawie pewnie będzie cały wagon czekistowskich przedstawicieli z krokodylimi łzami w bezwstydnych oczach. Jak nie przymierzając po pogrzebie Michoelsa, Pasternaka, Starowojtowej i Juszenkowa. “A nad trumną stanęli  zbiry i zaciągnęli wartę honorową”. Gości tego rodzaju bez gazu i głowic jądrowych, bez  ropy  i 1/8 części lądu w ogóle nie puściliby za próg. “Dobry gość do nas, zły gość precz”. W końcu czego domagali się Polacy od Związku Sowieckiego i Rosji w związku z Katyniem? Dlaczego Kola Ostenbaken nijak nie mógł dojść do ładu z polską pięknością Ingą Zając? (Prawda, Koli nie przyszła do głowy myśl by Ingę po prostu wykończyć). Polacy nie domagali się pieniędzy – to kłamstwo. I o bezpłatny gaz też nie prosili. A domagali się historycznej sprawiedliwości.

Wyliczmy: pakt Ribbentrop – Mołotow, Katyń, sowiecka okupacja, połowę kraju odrąbali, parady z Hitlerem w Brześciu odbywali, dali zdławić Powstanie  Warszawskie. Deportacje, rozstrzeliwania. Od Tallina do Besarabii. Wypadałoby wyjaśnić:  za cóż to wam dziękować? Za to że dwaj tyrani, Hitler i Stalin nie podzielili Europy? To ich prywatna sprawa. Uczestnikom bandyckich porachunków nie dziękują. Oczekują od nas przeprosin. Naprzykład takich: “Wybaczcie nam grzesznym. Nie jesteśmy lepsi od hitlerowców. My was skrzywdziliśmy, my was rozszarpaliśmy. Nie jesteśmy godni zaliczać się do zwycięzców  faszyzmu, dlatego że nasz reżim nie był lepszy od faszystowskiego. Stalinizm jest równy faszyzmowi, Hitler równy Stalinowi, Związek Sowiecki Trzeciej Rzeszy. Powiedzcie którędy mamy iść na proces norymberski. Na kolanach prosimy Europę Wschodnią, Kraje Bałtyckie, Finlandię o wybaczenie”. I paść na kolana przed wszystkimi europejskimi murami dlatego, że stały się z naszego powodu ścianami płaczu.

Ale na Katyń -1 legł Katyń – 2, a mgła to alibi lepsze niż  Niemcy. Dowodów nie ma i nie będzie. Mam zamiast nich absolutną pewność. Prezydent Lech Kaczyński był  solą w czekistowskim oku, pogłaskały go sowieckie kanały telewizyjne na równi z prezydentami Juszczenką i Saakaszwilim. On zapłacił za wszystko: za poparcie dla Gruzji, za ten bohaterski lot do Tibilisi, za stypendia i miejsca na uniwersytetach dla białoruskich studentów, za azyl dla czeczeńskich stron internetowych i czeczeńskich uchodźców, za próby osądzenia Jaruzelskiego,  za antysowietyzm i antykomunizm, za zachodnią orientację, za film “Katyń”, za aktywną rolę w NATO.

Co należy się polskim powstańcom? Trzy rozbiory Polski, zdławienie powstania Kościuszki, powstań 1830 i 1863 roku, wojna w 1920 roku, okupacja w 1939, Katyń, Układ Warszawski, stan wojenny w 1981 r. I na koniec Katyń – 2 w 2010 roku. Wojna się nie skończyła, wojna między wolnością i zniewoleniem nie kończy się nigdy, a ten kadłubek Związku Sowieckiego w którym żyjemy walczy z wolnością.

Nie pracuję w SWR (Służbie Wywiadu Zagranicznego), nie wiedziałam że Polacy zamierzają przedsięwziąć ten szalony lot. Samolotem swoich wrogów, sponiewieraną “tutką”, wyremontowaną przez wrogów już po zwycięstwie wyborczym Kaczyńskiego, bez ochrony samolotów wojskowych, bez kontroli, na zaniedbanym wojskowym lotnisku, całkowicie oddając się w ręce ciemnych czekistowskich sił… Teraz wiadomo dlaczego “Katyń” puścili w telewizji: ten Tamizdat był kawałkiem sera w pułapce ma myszy. Nie wierzę w takie przypadki. O Katyń – 2 można obwiniać albo Moskwę albo Świętą Opatrzność. Jestem chrześcijanką i nie mogę obwiniać Świętej Opatrzności o pracę dla czekistów. Nie obwiniam. Osądzam według zasady “cui prodest”. Ale dla oskarżeń potrzebne są poszlaki. Nie fakt, że za 15 lat jakiś Beria zechce pogrążyć swoich kolegów, którym sam wydawał rozkazy. W ten sposób padło światło na sprawę Michoelsa. Stalin zmarł, zaczęła się walka  triumwirów. Berii potrzebne były punkty. Inaczej dotychczas wierzylibyśmy, że wielki reżyser zginął w wyniku wypadku. Dlaczego polscy patrioci nie położyli się w Warszawie na pasie startowym? Gdybym wiedziała o tym locie rzuciłabym się do nóg polskiemu ambasadorowi i zaklinała, by zadzwonił i ostrzegł. Oto do czego prowadzą zabawy w reset stosunków. Lecieć na tyły wroga, w ręce wroga, na łaskę wroga…

Nikogo nie oskarżam, skąd  mam wiedzieć, kto stoi za tą stop-klatką, kto jest najważniejszy w tej czekistowskiej juncie? Dokąd pójść z takim oskarżeniem, do jakiego sądu? Uważajcie mnie za tego  człowieka , który trzysta kroków szedł za Raskolnikowem mówiąc do niego: “Morderca”. Przecież Porfirij Piotrowicz wiedział, że nie ma z czym ciągnąć Raskolnikowa do sądu, tym bardziej, że Nikołka wziął winę na siebie. Porfirij Piotrowicz chciał, by Raskolnikowowi  puściły nerwy. Doprowadził go do tego. A oni mają nerwy mocne. Im nie puszczą. I Herkules Poirot. I miss Marple  z Agaty Christie pracowali w ten sposób, że swe analityczne wywody popierali faktami: morderca zaczynał robić  głupstwa, usuwał świadków, ujawniał się, a potem na publiczym seansie “demaskowania magii” Herkulesa Poirot nie wytrzymywał i rzucał się do ucieczki. Ci nie uciekną… Nawet jeśli zdarzy się cud i w Rosji nastąpi wieczne lato, wątpliwe czy zdołamy osądzić czekistów, choćby za wysadzanie domów. Dowodów i zeznań na piśmie nie ma, a z Dostojewskim się do sądu nie pójdzie (“wy zabiliście, wy i nikt inny”). Takie dowody adwokaci i prokuratorzy wyśmieją. Możecie mi nie wierzyć drodzy Europejczycy, ale w takim składzie i w takie miejsca do nas nie przylatujcie. A nuż przejdą dziesięciolecia, minie następne 65 lat i na miejsce katastrofy polskiego samolotu poleci nowa grupa polskich polityków. I też się roztrzaska… Nie wiem tylko, czy Andrzej Wajda zdąży nakręcić jeszcze jeden film.

Koncern “Liedorub – international” będzie działał, póki istnieje sowieciarstwo, póki istnieje KGB. I jeśli chciało im się uganiać po Europie za 90–letnim Krasnowem i truć polonem Litwinienkę , częstować cukierkami z trucizną, kłuć parasolem, to kto mi udowodni, że nie można bezkarnie i pewnie usunąć antykomunisty, wroga Łubianki i Kremla  Lecha Kczyńskiego? Nie znałam go, ale był moim współbojownikiem, towarzyszem broni i będę go opłakiwać, w odróżnieniu od Adama Michnika i innych polskich lewaków, obrońców Jaruzelskiego. Kaczyński był polskim Reaganem, następcą Kościuszki, Sowińskiego, Dąbrowskiego i Piłsudskiego. Polska oczywiście nie zginie! Polska  wszystko pamięta i jest na dobrej drodze, ale czekiści lubią ugrzyźć i odskoczyć. Sobacze plemię od czasu sformowania opryczników.

Nie mogę nawet powiedzieć, że moja nienawiść się zwiększyła. Nie ma jak się powiększyć. “Mojej nienawiści szerokej jak morze nie mogą pomieścić wybrzeża życia”. Prawda, szekspirowska Julia czuła miłość, a nie nienawiść i ja też nie mam do czynienia z Romeo… Bolesne jest to, że nikt nie za to odpowie. Zresztą to nic nowego. Stalin – ten też nie odpowiedział. I za niego, niewinnego baranka,  jego wnuk ciąga po sądach “Nowuju Gazietu”. Uciekli na tamten świat kaci z NKWD i CzeKa i ci których nie rozstrzelali koledzy po fachu, uciekli bezkarni. Czerkiesów  na stanowisku, Filip Bobkow był w NTW, dostaje specjalną emeryturę. Lenin pyszni się w mauzoleum i wciąż są aktualne odznaczenia za Afgan, Czeczenię i Gruzję. A kto zapłacił za pozbawienie życia pasażerów południowo-koreańskiego samolotu? Przy okazji w filmie fabularnym na kanale “Imedi” samolot z Lechem Kaczyńskim wybucha gdy leci na pomoc Gruzji. Przyjmijcie, że to było pierwszy zwiastun. Antysowiecki Kaczyński pomylił się tylko raz – kiedy poleciał sowieckim samolotem na sowieckie terytorium, zaufawszy sowieckiej władzy. A cywilizowany świat  nie będzie oskarżać. Wszystko pokryje ropa, gaz i mgła.

Podkreślenia własne. Całość w oryginale do przeczytania tutaj: http://grani.ru/Events/Disaster/m.176940.html

9 KOMENTARZE

  1. @Peter
    Pani Nowodworska całe szczęście ma to już sa sobą… Próbowano ją “leczyć” z prawdy, tak jak całe pokolenia Polaków. Nie udało się, choć sądząc po Tobie można sądzić inaczej!

  2. Jako pilot z uprawnieniami do lotu przy niskiej widoczności atmosferycznej uważam że w artykule pt. “Piloci mogli być wprowadzeni w błąd.” (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100420&typ=po&id=po22.txt) ukazało się najbardziej prawdopodobne wyjasnienie powodów katastrofy pod Smoleńskiem.

    Cytuję pierwszy paragraf:

    “Prezydencki samolot Tu-154M wyposażony w system TAWS mógł bezpiecznie wylądować na lotnisku pod Katyniem – uważa Marek Strassenburg-Kleciak odpowiedzialny za analizy strategiczne i rozwój sytemów trójwymiarowej nawigacji w koncernie Harman Becker. Jego zdaniem, urządzenia pokładowe są tak dokładne, że piloci bez trudu powinni byli wykonać ten manewr – chyba że wskazania nie były prawdziwe. Znane są bowiem techniki umożliwiające fałszowanie ich danych, często w sposób niemożliwy do zweryfikowania przez pilotów. Wówczas tragedia jest nieunikniona.”

    W reszcie artykułu autor wyjaśnia dlaczego przypuszcza ze wskazania urządzen systemu TAWS (Terrain Awareness and Warning System) zostały przekłamane, a także wyjaśnia w jaki sposób mogło to być wykonane.

    Pozdrawiam serdecznie

  3. Takie tam ruskie amatorskie analizy lotu. Warto zwrócić uwagę na ponad 50 metrową nieckę poniżej wysokości na której rozbił się samolot.

  4. @killos

    Fajne te zdjęcia. Szczególnie podoba mi się sposób w jaki odgrodzono teren katastrofy. Super! Długo to nie trwało, mam na myśli odgrodzenie – to miejsce już nie jest strzeżone, nie ma problemu z wejściem. I co? No i można znaleźć pozostałości samolotu, rzeczy osobiste pasażerów i inne fanty! A towarzysze podobno uprzątnęli? Cosik nie wszystko… Ciekawe dlaczego? Skandal? Kpina? Żart? Na pewno napiszesz coś śmiertelnie zabawnego lub zabawnie śmiertelnego!

  5. Pięknie i odważnie napisane. W pełni odzwierciedla to co sam czuję od 10.04.2010. Na podstawie reakcji polskich jelit i większości mediów, już teraz można powiedzieć, że nowe kłamstwo katyńskie ponownie stanie się w Polsce kamieniem węgielnym budowy państwa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here