Szybką śmierć z rąk muzułmańskich barbarzyńców racz nam dać Panie, czyli Miecugow na plaży w Rimini

0
443

Kiedy jakiś idiota nasmaruje na murze „Polska dla Polaków”, to wiadomo, że winny jest Kaczyński, Macierewicz, Rydzyk i cały Kościół Katolicki, a Polacy to faszyści i w ogóle obciach na cały świat. Taki przypadek automatycznie sam się komentuje, a „dziennikarze” mają w szufladach gotowce, w których jedynie imię i nazwę miejscowości należy zmienić. Ale kiedy w tłum turystów wjeżdża muzułmański barbarzyńca, mordując trzyletnie dzieci, wtedy mamy do czynienia z incydentem, który w żaden sposób nie jest w stanie umniejszyć kulturowego ubogacenia. Pierwsze służy do parszywego generalizowania i kopania Polaków pedagogiką wstydu, a drugie jest przejawem pożądanej tolerancji i jedynie wyjątkiem potwierdzającym tezę o pokojowej religii. Z braku miejsca nie podaję konkretnych przykładów – codzienność w tym zakresie jest niezwykle płodna. Ale jeden przytoczyć muszę. W czerwcu muzułmanka z Berlina została w Polsce opluta. Gazeta Wyborcza dała to na „jedynkę” i tysiącami znaków starała się wmówić Polakom, że są bandą nietolerancyjnych skurwieli. Ale ta sama gazeta „zrelacjonowała” potworny, grupowy gwałt Polki na plaży w Rimini na 9 stronie, bez podawnia kim byli oprawcy. Tak wygląda na poziomie języka informacji celowe robienie ludziom wody z mózgów. Tak kreuje się rzeczywistość i dyscyplinuje zjadaczy medialnej papki. I to jest coś, czego Miecugow był ważnym i gorliwym funkcjonariuszem.

Dlatego kiedy utuleni w bólu po stracie „Pana Grzegorza” najprawdziwsi katolicy z każdej strony barykady politycznego sporu w Polsce zalali mnie falą miłosnych komentarzy, z życzeniami śmierci na czele, zrozumiałem, że to chichot Historii. Taki pośmiertny kawał Grzesia i Grzesiowi podobnych, którzy wspólnie ze wszystkimi michnikoidami III RP budowali w Polsce orwellowską rzeczywistość. Jak się zdaje dość skutecznie. Rzeczywistość, w której to podający informację o pijanym w sztok Kwaśniewskim, chwiejącym się nad charkowską mogiłą pomordowanych Polaków jest odsądzany od czci i wiary, a nie on sam i jego podłe zachowanie. Dlatego też kiedy wyraziłem nadzieję, że za swoje czyny Miecugow trafi do piekła, komentujący wyrazili nadzieję, że zdechnę w męczarniach lub padnę ofiarą kolejnego zamachu. Jakkolwiek mój piekielny komentarz miły nie był, podtrzymuję każde swoje słowo. Miecugow był podłym kłamcą, sprawnym manipulatorem, a także współarchitektem przemysłu pogardy wobec ofiar smoleńskiej tragedii. Ale dzięki marksistowskiemu odwróceniu pojęć, to ja jestem gnojem, a pan redaktor uchodzi za wzór cnót wszelakich.

Ok, pewnie mrużycie oczy coraz bardziej i zastanawiacie się co ma Miecugow do tragedii z Rimini i w ogóle o co mi chodzi? Miecugowa i Rimini połączył Czas – obie tragedie wydarzyły się w ten sam weekend. A mnie chodzi o to, że polityczna poprawność jest paskudną chorobą, która zabija zdrowy rozsądek. Ale nie tylko. Napoleon Bonaparte słusznie powiedział o fałszywej propagandzie prasowej znamienne słowa: „Armaty zabiły feudalizm, atrament zabije społeczeństwa nowoczesne”. I to się dzieje. Tu i teraz. A jej uniżonym sługą i moderatorem był m. in. Grzegorz Miecugow. Takie są po prostu, nomen omen, fakty.

Dlatego bez względu na to, czy zostanę nazwany „łajdakiem”, czy „kurwą”, uroczyście zapewniam, że podobne komentarze będę pisał również, gdy z tego łez padołu odejdzie wreszcie Olejnik z Lisem, czy  Michnik z Żakowskim. Może to i mało przyjemne, ale przynajmniej szczere. Bo ci ludzie najzwyczajniej w świecie, dosłownie i przenośni, mordują swoimi kłamstwami ten świat. Ale to Bóg, podobnie jak i ich, będzie mnie oceniał, a nie Wy, zacietrzewione bydło, które rechocze ze smoleńskich wykopków, ale w czas zgonu Grzesia przemienia się św. Franciszków i najwybitniejszych teologów. Jesteście produktem tej samej zakłamanej ideologii, której on był fanatycznym wyznawcą. Ideologii, która z automatu, wbrew historycznym faktom, robi z Polaków śmierdzących antysemitów, ale jeśli chodzi o ludzkie ścierwa z plaży w Rimini, niczym nowoczesny poseł Gryglas, rozkłada po europejsku ręce i ględzi, że „nie wiemy dokładnie, kto był sprawcą gwałtu”. Jestem ponoć „największą kanalią Polski” (sic!), bo wyraziłem ocenę żywota telewizyjnego celebryty, ale już określenie „bydlaki” w stosunku do gwałcicieli z Rimini stanowi „niedopuszczalną dehumanizację ludzi” (sic!), no bo przecież „nie ma bezpośredniego związku między falą napływających obecnie uchodźców, a tymi zdarzeniami” (sic!). Takimi metodami to sobie możecie dyscyplinować zjadaczy medialnego gówna z Wyborczej lub innego TVN-u. Mnie to nie rusza i zapewniam, że będę z tym walczył ile sił starczy.

Tak więc moi drodzy jeśli chcecie żyć dalej w medialnej bańce – droga wolna. Tylko musicie zmienić swoje modły i prosić Pana o szybką i bezbolesną śmierć z rąk muzułmańskich barbarzyńców. Bo taki będzie finał Waszej ślepoty. A ja dalej będę się modlił łysiakowym „kij w limo frajerom”. I nadal będę mówił i pisał tak jak jest, a nie jak politycznie poprawni idioci chcieliby żeby było. Bo już dawno temu przyswoiłem sobie zasadę, którą celnie sformułował Edmund Burke: „Dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Dixi!

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Or