Chwała Małym Powstańcom

0
200

“Cóż może być piękniejszego

nad człowieka rycerskiego?”

Adam Czachorowski (“Duma Rycerska”, XVI w.)

Nie mam zamiaru brać udziału w kolejnej odsłonie jałowej dyskusji nt. Powstania Warszawskiego. Czy był to bohaterski zryw, wysyłanie dzieci na śmierć, czy też narodowa katastrofa? Odpowiedzi na te pytania udzielił mi napis na murze w Muzeum Powstania. Głosi on: “Trzeba było to wszystko przeżyć, aby zrozumieć, że Warszawa nie mogła się nie bić.” Przeczytałem, ciarki przeszły po plecach – zrozumiałem. Osiągnąłem spokój ducha i więcej nie dręczy mnie widok trzynastoletniego Bolka Gepnera (“Jasnotek”), który podczas roznoszenia listów został trafiony prosto w serce na ulicy Lwowskiej przez niemieckiego snajpera. Jego przestrzeloną i zakrwawioną koszulę można obejrzeć w Muzeum. W tym miejscu jednak, z okazji 67. rocznicy godziny “W”, chciałbym zadedykować moim synom i wszystkim najmłodszym Polakom fragment książki dla dzieci z serii “Kocham Polskę”, pt. “Powstanie Warszawskie” (Joanna i Jarosław Szarkowie). Dorośli też powinni uważnie go przeczytać…

Najmłodszy kapral w powstaniu

“Witek Modelski ‘Warszawiak’ był jednym z najmłodszych żołnierzy walczących w Powstaniu Warszawskim. Miał 11 lat. Zaciągnął się do powstania na ochotnika, gdy jego rodzice zginęli w zbombardowanym domu. Najpierw został łącznikiem w Batalionie ‘Gozdawa’ na Starym Mieście. Potrafił przenosić meldunki pod najsilniejszym ostrzałem.

Nigdy się nie wahał i nie bał. Zawsze na ochotnika szedł tam, gdzie inni nie chcieli lub nie potrafili. Jego odwaga była wyjątkowa. Sprowadził saperów do bronionego przez powstańców Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej. Za bohaterstwo został odznaczony Krzyżem Walecznych i awansowany do stopnia kaprala. W ten sposób stał się najmłodszym podoficerem powstania.

‘Warszawiak’ wyglądał jak przystało na prawdziwego żołnierza. Nosił mundur, za pasem zatknięty granat ręczny, a na głowie francuski hełm. Pewnego razu ten właśnie hełm ktoś mu ukradł. Zmartwiony chłopiec pobiegł więc na miejsce walki po nowy. Po kilku godzinach wrócił z hełmem niemieckim, ale nie chciał go włożyć na głowę, bo był zakrwawiony. Ku zdziwieniu kolegów z oddziału zwrócił się do jednej z łączniczek: ‘Proszę oczyścić mi ten hełm.’ Starsza od niego dziewczyna roześmiała się, mówiąc: ‘Co ty Wituś, ja?’. To jednak nie speszyło młodego kaprala. Postawił łączniczkę na baczność, a potem do raportu karnego za niewykonanie rozkazu.

Traktował swój stopień i swoje obowiązki poważnie, ale tak naprawdę był ciągle dzieckiem. Gdy dowódca wysłał dwóch żołnierzy do fabryki po cukierki dla dzieci przebywających w schronach, ‘Warszawiak’ bardzo chciał iść z nimi, bo – jak zameldował posłusznie – ‘od samego rana nie miał żadnego cukierka w ustach’.

Od września Witek służył w sławnym Batalionie ‘Parasol’. Broniąc ostatniego domu na Czerniakowie, zginął przy ulicy Wilanowskiej. Po wojnie został pochowany na wojskowym cmentarzu na Powązkach obok innych żołnierzy ‘Parasola’.”

Słowa poematu Czachorowskiego są jednocześnie słowami piosenki utworu “Koniec” grupy Lao Che. Czuwaj!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here